Zapewne często zadajecie sobie pytanie: Jak to jest, że człowiek nie potrafi przyznać się do błędu? Jak można omijać znajomych z głową uniesioną tak wysoko, że szyja wygląda, jakby należała do żyrafy? Otóż, w latach technologii i medycyny wszystko jest możliwe, uwierzcie mi. Rozpoczyna się rok szkolny - idziesz do nowej szkoły, kontynuujesz naukę. Chcesz być jeszcze lepszy, niż byłeś kiedyś - do tego prowadzi życie, uczysz się na własnych błędach, nic specjalnego. Jak wiadomo - nowa szkoła, nowi ludzie. Pech chciał, że trafiasz na bardzo dobrze znany Ci typ ludzi. Wśród sympatycznych, inteligentnych i zabawnych osób pląta się ktoś, kto mierzy siebie ponad wszystkich. Ma wszystkich w głębokim poważaniu, dla niego liczy się tylko czubek własnego nosa. No, ewentualnie osoba zakochana w nim po uszy, która aż do przesady przekonuje, jaka ta jego miłość nie jest idealna i czego to nie umie zrobić. Cokolwiek robi, zrobi to bez skazy. Wiadomo - osoba bez żadnych wad nie popełnia błędów. Standard. Każdy wokół niej jest niegodny uwagi, od czasu do czasu wyjątkowo z kimś porozmawia. Nie daj Bóg trafi się ocena słabsza, niż oczekiwał. Wtedy to już w ogóle bez kija nie podchodź, bo przecież tak się napracował i spędził tyle czasu nad zadaniem, które w ogóle nie ma sensu. Co z tego, że wszyscy inni równie mocno pracowali, to on narobił się najwięcej. Jest najbardziej pracowity ze wszystkich, reszta w ogóle nie przykłada się do pracy i nie wywiązuje się z obowiązków. Jak on czegoś nie zrobi, to nic się nie stało, przecież on może. Posiada tak wszechstronną wiedzę, że dostanie się na każde studia, po co mu egzaminy. A do czego mu starzy znajomi? Szczyt wszystkiego, przecież żal zadawać się z kimś z młodszych lat. Lepiej plotkować na jego temat, rzucać w niego szmatami, ale jak już się dowie, to nic złego się nie stało, bo powiedział prawdę (szkoda tylko, że nie prosto w oczy). Najzabawniejszy jest fakt, jak "dumnie" chodzi po korytarzu i nie zwraca na innych uwagi. Wyśmiewa każdego, kto nie jest nim ani jego miłością (pomijając fakt, że sympatia kiedyś też była obrażana). Jest przekonany, że poradzi sobie sam, po co mu pomoc innych, jest inteligentnym i samowystarczalnym człowiekiem. Tylko on może mieć hobby i pasje - jeśli ktoś interesuje się tym samym co on, to nic innego, jak plagiat. Najlepiej pozwałby do sądu o plagiat i wsadził do więzienia. Wyśmiewa ludzi, którzy pasjonują się rzeczą, o której wcześniej nie mówili - przecież szukanie nowych zainteresowań to przestępstwo, tak nie można. Robi z ludzi naiwniaków i idiotów. Tylko on jest w stanie wykonać zadanie celująco, ale nigdzie dalej się nie pokaże, bo trzeba pokazać swoją "skromność". Śmiechu warte. Opisuje innych ludzi, nie patrząc na własne wady. To pewnie dlatego, że ich nie ma - ach przepraszam, zapomniałam. Jest artystą - nie masz prawa skrytykować jego pracy, mimo, że znasz się na danej rzeczy. Nawet jeśli zwrócisz uwagę, i tak zrobi po swojemu, bo liczył na Twój zachwyt. W rzeczywistości jest tylko zwykłym człowiekiem, których pełno w dzisiejszych czasach.
Człowiekiem, który jeszcze kiedyś zniszczy samego siebie własną bronią.
Zgadzam się z tobą, jednak to nie zawsze wina tych osób, że są postrzegane jako dumne.
OdpowiedzUsuńCzęsto, to właśnie środowisko ujęło tą osobę ponad resztę.
Może gdyby nie sposób ubierania się i po prostu bycia, okazała by się ta druga strona człowieka?
Nikt z natury nie jest zły.
Co sądzisz? Może ta osoba, o której wspominasz ma wachlarz dobrych cech, których nie zauważa się pod przykrywką pozornej doskonałości?
Masz rację, być może to nie zawsze ich wina - są sytuacje, w których to inni ich idealizują i znajdują w nich głównie dobre cechy, bo do końca ich nie znają. Nie sądzę jednak, że ludzie wyrabiają komuś plakietkę "zbyt dumnej osoby" bez powodu.
Usuńjeszcze tak dla sprostowania - pisząc tę notkę, nie miałam na uwadze konkretnej osoby.