expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 19 lutego 2015

SZACUNEK?

Szanuję Cię - choć masz odmienne zdanie, niż ja. Twoje poglądy są przeciwne moim opiniom. Myślisz zupełnie inaczej, niż ja i nie masz zamiaru zmieniać swoich opinii. To Twoja decyzja i nikomu nic do tego.

Szanuję Cię - mimo, że wyglądasz inaczej. Ubierasz się ekstrawagancko, kontrowersyjnie, być może nawet wulgarnie. Nakładasz na twarz dużą warstwę makijażu lub wcale nie używasz kosmetyków. Nosisz tipsy, obgryzasz paznokcie, wyrywasz brwi, masz zaniedbaną cerę, jesteś niski, wysoki, potężnej postury lub prawie z samych kości. To Twój wybór.

Szanuję Cię - choć masz inny kolor skóry i pochodzisz z innego kraju. Nieważne, jakiego koloru jesteś. Czy opalasz się na czerwono czy cały czas masz ciemnobrązową skórę. Nieważna jest sytuacja polityczna państwa, w którym mieszkasz - toleruję to.

Szanuję Cię - pomimo odmiennej religii, którą wyznajesz. Mimo tego, że Twój Bóg inaczej się nazywa. Pomimo, że Twój kościół nie wygląda tak, jak mój, a kapłan ubiera się inaczej, niż katolicki ksiądz. Mimo tego, że przed snem wymawiasz do Boga inne słowa, że obchodzisz inne święta, a priorytety Twojej wiary zdecydowanie różnią się od moich.

Szanuję Cię - mimo tego, że muzyka, której słuchasz nie jest moją ulubioną. Nie interesuje mnie, czy słuchasz Justina Biebera, Katy Perry, Ke$hy, AC/DC, Tokio Hotel czy Black Sabbath. Nie wybieram Ci koloru wstążki, którą nosisz na nadgarstku, nie kupuję Ci biletów na koncert, na który nie masz ochoty iść. Nie próbuję zmienić Twoich upodobań muzycznych, stale puszczając Ci piosenki moich ulubionych artystów. Lubisz disco polo, reggae, pop, R&B, rap - nie moja sprawa. Słuchasz tego, co uważasz za stosowne.

Szanuję Cię - choć mówisz w zupełnie innym, niezrozumiałym dla mnie języku. Używasz słów, których nie potrafię rozszyfrować. Na niektórych mogę połamać sobie język. Przekleństwa, kulturalne słowa i codzienne zwroty, których używasz, dla mnie brzmią dziwnie. Akcentujesz wyrazy w innym momencie, niż ja. 

Szanuję Cię - nieważne, czy masz rodzinę, czy mieszkasz w Domu Dziecka. Czy mieszkasz z mamą i z tatą, czy Twoi rodzice dawno się rozstali. Masz rodzeństwo czy jesteś jedynakiem. Nie mam prawa wtrącać się w Twoje relacje z bliskimi. To nie moje życie.

Szanuję Cię - może palisz papierosy, nadmiernie pijesz alkohol, jesteś uzależniony od internetu czy narkotyków, nosisz ciężkie, czarne ubrania ze znakami satanistycznymi. Może chodzisz w dwóch warkoczykach, rozpuszczonych i pofarbowanych włosach, wygolonym boku, irokezie. Może jesteś grzecznym uczniem, który godzinami przesiaduje w bibliotece, może buntownikiem bazgrającym wieczorami po murach. Może się okaleczasz, "dajesz sobie w żyłę", masz myśli samobójcze. Może nie masz zainteresowań, nie masz rzeczy, której oddajesz całego siebie. Może jesteś heteroseksualny, bądź żyjesz w związku homoseksualnym. Może masz mnóstwo znajomych lub jednego przyjaciela. Może jesteś zawistny, pewny siebie i arogancki, a może sympatyczny, skromny i odważny. To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Szanuję Cię, bo jesteś istotą żyjącą na Ziemi. Szanuję Cię, bo jesteś człowiekiem. Szanuję Cię, bo wszyscy jesteśmy równi. I tego samego oczekuję od Ciebie.








sobota, 7 lutego 2015

Duma - choroba XXI wieku

Zapewne często zadajecie sobie pytanie: Jak to jest, że człowiek nie potrafi przyznać się do błędu? Jak można omijać znajomych z głową uniesioną tak wysoko, że szyja wygląda, jakby należała do żyrafy? Otóż, w latach technologii i medycyny wszystko jest możliwe, uwierzcie mi. Rozpoczyna się rok szkolny - idziesz do nowej szkoły, kontynuujesz naukę. Chcesz być jeszcze lepszy, niż byłeś kiedyś - do tego prowadzi życie, uczysz się na własnych błędach, nic specjalnego. Jak wiadomo - nowa szkoła, nowi ludzie. Pech chciał, że trafiasz na bardzo dobrze znany Ci typ ludzi. Wśród sympatycznych, inteligentnych i zabawnych osób pląta się ktoś, kto mierzy siebie ponad wszystkich. Ma wszystkich w głębokim poważaniu, dla niego liczy się tylko czubek własnego nosa. No, ewentualnie osoba zakochana w nim po uszy, która aż do przesady przekonuje, jaka ta jego miłość nie jest idealna i czego to nie umie zrobić. Cokolwiek robi, zrobi to bez skazy. Wiadomo - osoba bez żadnych wad nie popełnia błędów. Standard. Każdy wokół niej jest niegodny uwagi, od czasu do czasu wyjątkowo z kimś porozmawia. Nie daj Bóg trafi się ocena słabsza, niż oczekiwał. Wtedy to już w ogóle bez kija nie podchodź, bo przecież tak się napracował i spędził tyle czasu nad zadaniem, które w ogóle nie ma sensu. Co z tego, że wszyscy inni równie mocno pracowali, to on narobił się najwięcej. Jest najbardziej pracowity ze wszystkich, reszta w ogóle nie przykłada się do pracy i nie wywiązuje się z obowiązków. Jak on czegoś nie zrobi, to nic się nie stało, przecież on może. Posiada tak wszechstronną wiedzę, że dostanie się na każde studia, po co mu egzaminy. A do czego mu starzy znajomi? Szczyt wszystkiego, przecież żal zadawać się z kimś z młodszych lat. Lepiej plotkować na jego temat, rzucać w niego szmatami, ale jak już się dowie, to nic złego się nie stało, bo powiedział prawdę (szkoda tylko, że nie prosto w oczy). Najzabawniejszy jest fakt, jak "dumnie" chodzi po korytarzu i nie zwraca na innych uwagi. Wyśmiewa każdego, kto nie jest nim ani jego miłością (pomijając fakt, że sympatia kiedyś też była obrażana). Jest przekonany, że poradzi sobie sam, po co mu pomoc innych, jest inteligentnym i samowystarczalnym człowiekiem. Tylko on może mieć hobby i pasje - jeśli ktoś interesuje się tym samym co on, to nic innego, jak plagiat. Najlepiej pozwałby do sądu o plagiat i wsadził do więzienia. Wyśmiewa ludzi, którzy pasjonują się rzeczą, o której wcześniej nie mówili - przecież szukanie nowych zainteresowań to przestępstwo, tak nie można. Robi z ludzi naiwniaków i idiotów. Tylko on jest w stanie wykonać zadanie celująco, ale nigdzie dalej się nie pokaże, bo trzeba pokazać swoją "skromność". Śmiechu warte.  Opisuje innych ludzi, nie patrząc na własne wady. To pewnie dlatego, że ich nie ma - ach przepraszam, zapomniałam. Jest artystą - nie masz prawa skrytykować jego pracy, mimo, że znasz się na danej rzeczy. Nawet jeśli zwrócisz uwagę, i tak zrobi po swojemu, bo liczył na Twój zachwyt. W rzeczywistości jest tylko zwykłym człowiekiem, których pełno w dzisiejszych czasach. 
Człowiekiem, który jeszcze kiedyś zniszczy samego siebie własną bronią.